Koniec laby :(

6.05.2007 at 19:38:19 (My Life)

Wolne powoli dobiega końca. Najlepszym tego dowodem jest mail od pani doktor z wynikami kolosa z analizy (yay, udało mi się uciułać 8 punktów na 15!)… Tak patrzę na swoją listę celów do osiągnięcia i widzę, że wyszło marnie – czyli jak zwykle. Baza ciągle nie zaczęta (buu :( )… Stroną z ebookami trochę się zająłem, ale też niewiele. Przeczytałem “11 minut” i pozostawiło ono straszny niesmak (odradzam każdemu bez wyjątku – ani powieść erotyczna, ani romans, raczej pseudo-filozoficzny zbiór bzdur udający coś wartościowego)… Nie zdążyłem wysłać listu do Lajn, będę musiał pojechać jutro (wszystko przez to, że wypalanie płytek zostawiłem na ostatnią chwilę :/). Sporo czasu spędziłem nic-nie-robiąc, grając (ostatnio udało mi się ściągnąć Titan Questa) i nudząc się. Nie cierpię, gdy przychodzą takie okresy marazmu i braku ochoty na tworzenie czegokolwiek – szczególnie, że ciężko się mi z nich wychodzi… A przecież wiem, że powinienem, że już najwyższy czas…

Echhh…

Bezpośredni odnośnik 1 komentarz

OGNISKO!

5.05.2007 at 22:59:56 (My Life)

No, w końcu! Po długiej przerwie znowu inauguracja sezonu ogniskowego! Najgorsze jest to, że zapomniałem swojego Fujika z domku i zdjęcia robiłem Kociakowym Canonem A630 (który można zobaczyć na kilku moich zdjęciach, gdy się nim Kociak zasłania). Najgrosze jest to, że nie za bardzo wiedziałem, jak się na tym cudzie zmienia ISO, więc nie mogłem się z ustawieniami pobawić ani nic… Jedyną zaletą był całkiem niezły, przynajmniej w moim odczuciu, flesz.

Na samym ognisku to mnie pech prześladował, ciągle coś zrzucałem :/ Kiełbaska to mi dwa razy spadła (za drugim razem to ją wyciągnąłem i taką śmiesznie spaloną jadłem…), plastkiwoe widelce też mi się udało rozsypać. Mama Przema zrobiła ciasto, a Kociakowi przypadło zadanie jego pokrojenia, co jej całkiem nieźle wyszło. Oprócz tej szarlotki i mięsiwa było też czego się napić – więc obaliłem ze 4-5 szklanek soku (jak nie więcej) i jedną Pepsi (nie moja wina, Monika kupiła, wiem, że Pepsi jest okropna – jedna szklanka wystarczyła, bym sobie o tym przypomniał). O, i bułki pieczone przez Wiśnię też były (mniam!).

Oczywiście, nie zapomniałem – galeria jest dostępna tutaj. Komentarze mogą być średnie, ale nie miałem weny – przepraszam. Poza tym, na zdjęciach nie tylko martwa natura – potem jeszcze by się ktoś na mnie obraził albo miał o coś pretensje… A ponieważ uważam, że moje komentarze mogą i tak niektórych obrażać/irytować/denerwować/wkurzać/whateverować, załączam i same zdjęcia, do tego w pełnych pięciu megapikselach, w jednym dużym archiwum [55MB]. Zainteresowani pobierać!

PS. Ponieważ jest to umieszczane na serwerze, z którego mógłby to pobrać każdy szukający innych plików wrzuconych przeze mnie – wprowadziłem hasło do archiwum. Oto ono: NqF1fWZV32.

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Matura

4.05.2007 at 22:34:37 (My Life)

No, dzisiaj biedni byli już uczniowie liceum zdawali maturę z polskiego, więc trzymałem za nich kciuki (miałem nawet posłać SMSa do Lajn i Casa, ale że zostawiłem komórkę u Kociaka, nie było jak). Przemo mówił, że ten tekst z pytaniami był jakiś głupi – możliwe, ten nasz w sumie prosty był (ostatecznie z polskiego podstawowego miałem więcej punktów niz z matmy rozszerzonej, tragedia :/).

Jak zwykle w takich przypadkach, na Bashu pojawiło się trochę humoru maturowego. Parę cytatów dla tych, co nie są na bieżąco:

<Wrubel> Hej, ekipa zdajaca mature. Jaka daliscie odpowiedz w zadaniu z podaniem akapitu?
<kazoo> 7
<Wycio> 9
<krzych> 4
<GROMG> 5
<kazoo> …
<fray> 6
<Mlody> 8
<Ciri> 5
<Gringo> 8
<flak> 10
<Wycio> Nie mam pytan…

A wypracowanie było o…

<enkei> Maturzyści pisali o “Dziadach”
<enkei> był do rozwinięcia wątek “spieprzaj dziadu”

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

Liberalna matka…

3.05.2007 at 10:46:25 (My Life)

Właśnie się dowiedziałem, że mam liberalną matkę. Czemu? Bo mi pozwoliła iść na dwie imprezy! Ha, widzicie, jak to ja mam dobrze, a wy nie? Po prostu bajerancko.

Gdy zapytałem, czy ona sama nie chodziła na imprezy (pomijając już fakt, że ja sam to tak raz na ruski rok chcę gdzieś wyjść :/) jak była na studiach to najpierw chwilę myślała, żeby wymyślić swój super argument – że ona mieszkała sama i była za wszystko odpowiedzialna (nic tylko się przeprowadzić na akademiki :/)… Doszła chyba do wniosku, że jednak coś mało to przekonywujące, bo po kolejnej chwili dodała, że ona na imprezy nie chodziła… Yeah, sure.

Echhh, co za życie :/

Bezpośredni odnośnik 8 komentarzy

Obrażeni…

2.05.2007 at 23:40:42 (My Life, WWW)

Ale życie… Byłem obrażony na Kociaka przez ostatnie trzy dni (jakoś tak), a gdy mi przeszło… To ona się obraziła >.< Bo nie chce powiedzieć czemu. Super po prostu. Ale dzięki temu odrobiłem trochę braku snu z rana (bo coś spać nie mogłem, więc koło 4 wstałem, skończyłem książkę, potem poleżałem z pół godziny i wziąłem się za list do Lajn).

Mieliśmy oglądać “Blood and chocolate” (taaak, widziałem reckę na IMDB, dlatego chcę to obejrzeć tylko na kompie), ale że wyszło jak wyszło, nie oglądneliśmy. Za to Kociak co pół godziny sprawdzała, czy aby nie zmieniłem zdania i nie powiem, o co byłem obrażony (chociaż w zasadzie nigdy nie mówiłem, ale Kociak chyba sobie nie zdaje z tego sprawy…). Obejrzeliśmy za to “The Fallen” Franza Ferdinanda, jak i “You’re The Reason I’m Leaving” (tu wprawdzie teledysk nie jest oryginalny, ale i tak ważna jest piosenka =]). Polecam zobaczyć oba, a przynajmniej przesłuchać.

Rano posiedziałem trochę przed kompem, ale jak to zwykle bywa, nie robiłem nic kreatywnego… Byłem jeszcze w Carrefourze i kupiłem sobie 10 DVD-R Verbatimów (za 12 zł)… Przyda się, bo stare się skończyły. A najzabawniejsze, że Nero moje DVD-RW po pierwszym wypaleniu traktuje obecnie jako DVD-R. Bosko :/

Bezpośredni odnośnik Dodaj komentarz

« Poprzednia strona · Next page »