Zniszczone marzenia…

8.05.2007 at 21:45:08 (My Life)

Nie, nie moje. Moje to padły, gdy na świecie istniały jeszcze smoki i dziewice. Czyli bardzo, bardzo dawno temu. Nie, dzisiaj niszczone były marzenia Kociaka, bo biedactwo ciągle przekonane, że to ona będzie dyktować warunki pracodawcy. I że będzie w stanie pracować 8 godzin dziennie za uczciwe pieniądze. IMHO bzdura. I jeszcze mi mówi, że ona nie będzie w aptece pracować, bo tam się pracuje 12 godzin (od 8 do 20), że już wolałaby pracować 8 godzin w kiosku (gdzie, jak sama powiedziała, dostaje się 1000zł na miesiąc). Tyle tylko, że zapomina, że za ten tysiąć ona będzie musiała zapłacić za mieszkanie, za media, za jedzenie, za ubrania i wszystkie inne rzeczy… Mieszkając z mamą może tego nie rozumieć, ale taka jest prawda (ot, wiem z opowiadań Sathi, ile ona wydaje i jak się żywi… I za ile). Wszystko dlatego, że biedny Kociak chce mieć czas dla siebie. A i tak w tym wolnym czasie nie będzie jej się chciało niczego robić, raczej będzie ją frustrował brak gotówki. I że będzie siedzieć w tych swoich czterech ścianach i tyle. Szybko odkryje, że to jednak nie tak miało być, że nie jest tak różowo, jak myślała że będzie.

Pozostaje tylko zacytować Depeszów: Dream on, dream on… Bo marzenia są piękne, ale nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością…

A może to ja mam skrzywione i zbyt kapitalistyczno-materialistyczne poglądy? Może za 1000zł na miesiąc można w Polsce żyć na dobrym poziomie? No, szlachta mojego bloga czytająca, wypowiedźcie się! Szczególnie brać studencka, w końcu mieszkacie na stancjach i tym podobnych… O ile jest raczej pewnym, że nie macie szans przekonać Kociaka (a może macie, mnie się w każdym bądź razie nie udało), to może mnie wyprowadzicie z błędu, jeżeli mój pogląd jest rozbieżny z światem rzeczywistym…

Dodatkowo, usłyszałem dzisiaj, że Ania z Olą się na mnie obraziły po mojej relacji z imprezy u Ani (tej drugiej Ani)… Przepraszam, dziewczyny, ale ja szczerą prawdę napisałem. I nikt mi nie wmówi, że jedna z Was się nie spóźniła, a druga nie siedziała cały czas na kolanach chłopaka liżąc się z nim (taaaaa, długi namiętny pocałunek, sure :/). Jak już powiedziałem Kociakowi – prawda w oczy kole :P A wydanie 780 zł na sukienkę uważam za sumę wyrzuconą, wybacz Olusiu, w błoto – założysz taką sukienkę ze 3-4 razy, potem skończy w szafie… Naprawdę, nie warto. Stare przysłowie pszczół mówi: “Nie szata zdobi człowieka, lecz człowiek szatę”…

16 komentarzy

  1. Szank powiedział

    Jezeli sie za duzo nie pije to mozna wyzyc za 1000 zeta. I nawet zostanie troche na kawalek szynki raz na miesiac ;) .Mowie oczywiscie o warunkach studenckich, bo za wynajmowanie mieszkania placi sie ciut wiecej niz za akademik/stancje.
    Po dluzszym namysle stwierdzam ze nawet wynajmujac mieszkanie da sie przezyc.Ale ja nie chcialbym tak zyc.Zaoszczedzenie czegokolwiek graniczyloby z cudem.
    Pozdrawiam,
    Maciek

  2. Mori powiedział

    Ależ ja nie twierdzę, że nie można wyżyć, tylko co to wtedy za życie…

    “Miała być JAKOŚĆ, jest JAKOŚ, tylko gdzie to Ć…”

  3. Sathi powiedział

    Eee.. ja to bym i za 500 zeta wyżyła :D Jak bym tak miała 1000 miesięcznie…. *.* Oh, ah… To by mi wyszło jakieś 20 zeta na dzień ;] Wcale nie tak mało, prawda? Za 20 zeta dziennie to spokojnie zrobisz porządny obiad, wypełnisz lodówkę i jeszcze Ci zostanie na drobne przyjemności… jak na przykład bilet PKP XD Chyba, że ja jestem wyjątkowo mało wymagająca… ^^”

  4. Szank powiedział

    @Sathi : ok, mamy 500 zeta na dzien.Ile placisz za mieszkanie prad wode itd itp… ? powiedzmy ze 300 zeta.Wiec masz 200/miesiac na zycie czyli 6,66 zeta dziennie.mniej wiecej tyle kosztuje obiad w barze mlecznym.Wiec nie jesz juz sniadania ani kolacji.Nie wspomne o takich luksusach jak mydło czy papier toaletowy, bo gdybys chciala mniec takie “zbytki” to glodowala bys 10 dni w miesiacu ;)
    To tyle moich wyliczen ;)

    @Mori “Ć” kosztuje okolo 2000 zeta na miesiac.I za taka cene to “Ć” bedzie uzywane, z komisu i w niezbyt dobrym stanie technicznym ;)

  5. Mori na AIDS powiedział

    @Sathi:
    Taaak, Sathi, tak. Bogata byś była =] Nawet na obiad by Cię codziennie stać było =] Ale radocha =]

    @Szank:
    Niektórzy (czytaj: Sathi) nie jedzą obiadów, tylko cały czas kromki chleba z jakimiś dodatkami. Wtedy to taniej wychodzi i można się wyrobić w 500 zł na miech… Tylko właśnie “Ć” brakuje…

    A tak w ogóle, jak się ma 500 zł na DZIEŃ, to nie ma problemów z “Ć”…

  6. Kociak :] powiedział

    A ja bede miala nieco inne warunki :P . Mieszkanie mam wlasne, wiec sam czynsz place, nie musze dodatkowo za wynajem. A na obiady do mamy :]. Wiec 1000 zl na miesiac, odliczajac obiady, wystarczy.
    Zreszta, cos juz chyba mowilam o tym, jak mi sie zylo kilka lat temu…Dokladnie sie dowiedzialam- to bylo ok 1250 zl na dwie osoby. Wystarczalo spokojnie, i to wcale nie tak, zebym jadla suchy chleb, nie mogla sobie kupic czasem niczego do ubrania albo nie chodzic od kina (chodzilam prawie co tydzien :]). Wiec wystarczalo spokojnie i na porzadne jedzenie, i na rozne przyjemnosci. Wiec takie 1000 zl na poczatek w takich warunkach, o jakich mowie, wystarczyloby moze nie na ‘rozne przyjemnosci’, ale na porzadne jedzenie i ‘czasem troche przyjemnosci’ :P .

  7. Olusia powiedział

    tańszej nie znalazłam, tzn były ale brzydkie:/ więc nie miałam innego wyjścia.. :) ale to był naprawdę baaaaaaaaaaaaaaardzo namiętny pocałunek :P poza tym nie siedzialam u niego na kolanach :P :P:P

  8. Sathi powiedział

    Szank… teraz mam 750 zeta na miesiąc i każdego miesiąca zostaje mi ~200 zeta oszczędności ;] A żebym jakoś specjalnie oszczędzała, to nie powiem… Na każdy weekend wyjeżdżam, więc na bilety trochę kasy schodzi. Jedyne co, to po prostu nie robię normalnych obiadów ;] I tak mi się nigdy nie chce XD

  9. szank powiedział

    @Sathi ja co miesiac wydaje ok 750 czyli troche wiecej.Zreszta nigdy nie robilem zadnych obliczen.To tylko wartosc przyblizona.A pozatym gdybym ja co tydzien wracal do domu i bral zapasy na 5 dni, to bym mniej wydawal ;) .Zastanow sie ile bys wydala na 7 obiadow, a ile wydasz na przejazdy …

  10. Sathi powiedział

    Szank… ja nie biorę z domu jedzenia…. :P Czaaasem coś mi mama wciśnie jak ma za dużo, ale od początku studiów to było raptem… 2 – 3 razy ;] Nie wspominając o tym, że nie zawsze do domu jeżdżę ;) A za przejazdy miesięcznie mnie wychodzi… jakieś 150 zeta.

  11. Szank powiedział

    Ok, napisalismy juz ile i na co wydajemy forse.Chyba pora skonczyc dyskusje ;) .
    dalesze jej prowadzenie mija sie z celem ;)
    Pozdawiam,
    Maciek

  12. Mori powiedział

    Kociak dowiedział się jeszcze dokładniej – za kiosk było 650 zeta, i to za 7 godzin 6 razy w tygodniu. LoL, czyli że Szank już głoduje w kiosku =] Biedny Szank, jak nie zapomne, wezme Ci jakąś bułkę albo co na uczelnię ;)

    @Sathi:
    Taaa, bielty do Wrocka, do Pho, trochę kosztują, nie? :P

    Poza tym, wy sobie nieuczciwie odliczacie te weekendy z płatności… Darmowa wyżerka i tyle!

  13. Sathi powiedział

    Mori.. no, trochę… ponad 50 zeta za jeden weekend :P

  14. Szank powiedział

    @ Mori ; chyba rzeczywiscie.gdybym doliczyl rachunki za dwie komorki, ktore placa za mnie rodzice, to raczej bym nie wyzyl za 650 :/.

    @ Sathi: raz piszesz ze co weekend wyjezdzasz, a potem ze nie zawsze wtacasz do domu.Nie wzialem pod uwage ze czasami jezdzisz gdzie indziej ;)

  15. Zaid Bethanie powiedział

    our way to beautiful gir. Zaid Bethanie.

  16. Mihangel Caiaphas powiedział

    you had me suicidal, suicida. Mihangel Caiaphas.

Napisz komentarz