Koniec laby :(
Wolne powoli dobiega końca. Najlepszym tego dowodem jest mail od pani doktor z wynikami kolosa z analizy (yay, udało mi się uciułać 8 punktów na 15!)… Tak patrzę na swoją listę celów do osiągnięcia i widzę, że wyszło marnie – czyli jak zwykle. Baza ciągle nie zaczęta (buu
)… Stroną z ebookami trochę się zająłem, ale też niewiele. Przeczytałem “11 minut” i pozostawiło ono straszny niesmak (odradzam każdemu bez wyjątku – ani powieść erotyczna, ani romans, raczej pseudo-filozoficzny zbiór bzdur udający coś wartościowego)… Nie zdążyłem wysłać listu do Lajn, będę musiał pojechać jutro (wszystko przez to, że wypalanie płytek zostawiłem na ostatnią chwilę :/). Sporo czasu spędziłem nic-nie-robiąc, grając (ostatnio udało mi się ściągnąć Titan Questa) i nudząc się. Nie cierpię, gdy przychodzą takie okresy marazmu i braku ochoty na tworzenie czegokolwiek – szczególnie, że ciężko się mi z nich wychodzi… A przecież wiem, że powinienem, że już najwyższy czas…
Echhh…