Liberalna matka…
Właśnie się dowiedziałem, że mam liberalną matkę. Czemu? Bo mi pozwoliła iść na dwie imprezy! Ha, widzicie, jak to ja mam dobrze, a wy nie? Po prostu bajerancko.
Gdy zapytałem, czy ona sama nie chodziła na imprezy (pomijając już fakt, że ja sam to tak raz na ruski rok chcę gdzieś wyjść :/) jak była na studiach to najpierw chwilę myślała, żeby wymyślić swój super argument – że ona mieszkała sama i była za wszystko odpowiedzialna (nic tylko się przeprowadzić na akademiki :/)… Doszła chyba do wniosku, że jednak coś mało to przekonywujące, bo po kolejnej chwili dodała, że ona na imprezy nie chodziła… Yeah, sure.
Echhh, co za życie :/