Impreza u Ani
Wybraliśmy się dzisiaj na imprezę, zatem pora na relację (publikowana jako wpis z dnia 30.04, bo nic innego wtedy nie robiłem, a po co ma puste miejsce zostawać
).
Do Kociaka wpadłem około 15, bo tak się umówiliśmy… Ona ciągle jeszcze a papilotach była, przez co wyglądała zabawnie. Potem jeszcze biedactwo się musiało sprężać, żeby sobie spódniczkę poprasować. I jeszcze te papiloty suszyła (LoL, jak można mieć włosy mokre przez 10 godzin?). Ostatecznie spóźniliśmy się jakieś 10 sekund na 9 o 19:12… To był znak, naprawdę. Wsiedliśmy do 4 o 19:15 i przejechaliśmy z jakieś półtorej przystanka, po czym jakaś panna wjechała na tory… Auto miało ostre wgniecenie na wysokości drzwi kierowcy, ale ostatecznie laska była cała. W każdym bądź razie, czwórka swoją trasę zakończyła na dobrą chwilę. Jak to dobrze, że Kociak ubrała do tego swojego stroju adidasy (a przecież sam się z niej śmiałem – na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że zabawnie w nich wyglądała). Na piechotę ruszyliśmy, idąc najpierw do Ronda Mogilskiego, potem Lubicz do Dworca, koło Kleparza aż na Batorego do El Sol. Byliśmy tuż przed 20, o której to impreza miała się zacząć. Ola z Łukaszem byli już na miejscu, ale na Anię z Kamilem (i z prezentem) czekaliśmy jakieś pół godziny… Nie było więc powodu, żeby się spieszyć (tylko kto to mógł wiedzieć wcześniej?).
W samej knajpie było średnio, przynajmniej moim zdaniem. Sala była strasznie zadymiona (nie znoszę papierosów :/), a na stole zjadliwe były tylko chipsy… Dobrze, że chociaż kanapy były wygodne. Ostatecznie przesiedzieliśmy na nich 4 godziny… Kolejnym minusem była muzyka – według mnie do kitu (chociaż np. w pewnym momencie leciało zda mi się AC/DC, a także chyba Depeche Mode), no i za głośna. Jakby nie można ciszej tego było puszczać. Do tego ludzie (no, ale to już od samej knajpy nie zależy) denni byli. A niestety, szybko poszli ci lepsi (ot, Ania z Kamilem poszli po jakiejś godzinie, Ola z Łukaszem polizali się jeszcze z godzinkę-półtorej i też się zmyli)… No, ale Kociak koniecznie chciała szampana (więc dostała razy dwa, bo ja przecież nie piję).
Razem z ojcem odwieźliśmy Kociaka do domu i tak się to skończyło… W sumie nie było aż tak źle, ale nie zmieniło to mojej opinii nt. imprez… Ale cóż, nie narzekam, więc EOT.
Kociak powiedział
1.05.2007 @ 17:57:59
A widzisz, adidasy byly dobre! A wg Ciebie to ja zawsze zabawnie wygladam!
W kompleksy mnie wpedzisz…A Paulina mnie wczoraj podbudowala 
.
Co do knajpy- sala zawsze jest zadymiona, a muzyka zawsze glosna (choc nie zawsze taka, ktorej sie nie da sluchac)…A od ludzi nie wiem, co chcesz (pomijajac ta od cyckow i ta, co jej bylo dupe widac :])- wg mnie niczym sie od tych na ostatniej 18-stce nie roznili. Poza tym, na koniec nam Paulina zostala :].
Lol, a Ole z Lukaszem dobrze ujales
Szank powiedział
2.05.2007 @ 10:11:08
” W sumie nie było aż tak źle, ale nie zmieniło to mojej opinii nt. imprez… Ale cóż, nie narzekam, więc EOT.”
Nie rozumiem Twojej awersji do imprez.Prawda ze na trzezwo wiekszosc ( ale nie wsyzstkie na szczescie ) imprez wiele traci, bo jak sie napijesz, to przynajmniej zapominasz o papierosach.(Bleee nienawisze papieorsow i papierosowego dumu :/)No ale zawsze powtarzam, ze jak chcesz sie dobrze bawic na imprezie to sam ja organizujesz, sam zapraszasz ludzi i sam ustalasz zasady.
A co do suszenia wlosow, to 10 godzin jest calkiem zwyczajnym wynikiem
Mori powiedział
2.05.2007 @ 11:39:25
@Kociak:
Może u Ciebie… Za moich czasów jakoś spokojniej bywało… A te dresowate cusiki strasznie mnie irytowały…
I fakt, zapomniałem jakoś o Paulinie!
@Szank:
No cóż, może mój problem polega na tym, że nie piję. Maybe.
A włosy… Zapomniałem prawie, że Ty normalnie jak kobieta ze swoimi kłakami jesteś
Szank powiedział
2.05.2007 @ 11:56:56
Te, a pamietasz jak kiedys kiedy wracalismy z laborek z fizkyki jedna kobieta powiedzila do mnie “przepraszam panią” Owned
. Pozatym jakie klaki !? wypraszam sobie
Kociak powiedział
2.05.2007 @ 12:59:45
Takie imprezy (‘takie’ znaczy w klubach
) to chyba faktycznie wymagaja nieco alkoholu…:P Ale u mnie imprezy zawsze byly fajne :]. Mimo ze bezalkoholowe :].
Sathi powiedział
2.05.2007 @ 18:27:56
Dlatego nie bywam w knajpach
A potem się ludzie dziwią, że nawet nie wiem, gdzie w moim rodzinnym mieście jest jakaś knajpka… (jedyną, o której wiedziałam, zamknęli _-_”)
Co do wpadki z włosami… Pho ostatnio w pracy jakaś kobieta zaczepiła ze słowami “przepraszam panią”, a kiedy się odwrócił, miała zonka i zaczęła się tłumaczyć “oh, przepraszam, takie ładne, długie włosy…”
Mori powiedział
3.05.2007 @ 10:49:47
@Szank:
Tiaaa, niesłe =] A kłaki… No, o te na Twojej łepetynie mi chodziło…
@Kociak:
No i co, piłaś szampana i bawiłaś się u Ani lepiej przez to?
@Sathi:
LoL @ Pho. A na IRCu to nic nie opowiadał!
Swoją drogą, ja też nie znam knajp w Krakowie =] (no, oprócz tych paru koło PK, bo w tych jakoś po razie byłem)
Kociak powiedział
3.05.2007 @ 13:57:32
Eee, nie? A czy ja cos takiego dalam do zrozumienia?
Ja tam zawsze bylam na imprezami bezalkoholowymi
.
Mori powiedział
3.05.2007 @ 13:59:21
Napisałaś, że takie imprezy wymagają alkoholu… No więc się pytam, czy dzięki temu bawiłaś się lepiej…
Sathi powiedział
3.05.2007 @ 14:35:52
A czy on musi Ci się ze wszystkiego zwierzać?
Poza tym, tak jakby go od tamtego czasu na ircu nie było ;3
Mori powiedział
3.05.2007 @ 14:38:04
Taaaa, też uważam, że zostawienie Ciebie sam na sam z jego kompem nie było najlepszym pomysłem. Biedny Pho, był taki fajny…
Ale naprawdę, Sathi, możesz go czasem do jego kompa dopuścić
Szank powiedział
3.05.2007 @ 15:33:37
@ Mori : alkohol poprawia nastroj i sprawia ze przestajesza zauwazac niektore rzeczy, wiec masz mniej powodow zeby narzekac na impreze.
Poza tym ja NIE twierdze ze na imprezach trzeba pic.Z reguly jest tak ze na tych najlepszych nic nie pije bo nikt nie pije i za dobrze sie bawie zeby myslec alkoholu.Dopiero jak trafisz na impreze ktora Ci nie bardzo pasuje to warto wypic, poprostu zeby popatrzyc na nia przez rozowe okulary.
/* Oczywyscie to nie jest regula, ale z pelnym przekonaniem moge napisac, ze na udanej impreze nikt nie pije bo po co?.Oczywiscie mowie tu o imprezie na ktora idze bo chce sie dobrze bawic a nie po to zeby wypic.Na tych drugich bywam o wiiiiele zadziej, bo poprostu nie lubie popijaw… */
Szank powiedział
3.05.2007 @ 15:35:39
Eeee chyba napisalem poprzedni comment niezbyt poprawnie stylistycznie, albo mowiac kolokwialnie “nie po polskiemu”, ale who cares, anyway ??
Pozdrawiam,
Maciek
Kociak powiedział
3.05.2007 @ 16:55:04
Ja odnosze wrazenie, ze dopiero jak sie ludzie napija, to wychodza na parkiet w takich klubach, a chbya na tym taka impreza polega…:P Ja nie wychodzilam, wiec mi to bylo obojetne :].
Olusia powiedział
3.05.2007 @ 20:10:56
przepraszam, my po porostu bardzo sie stesknilismy za soba.. nie widzielismy sie az jeden dzien..
poza tym nasze liznaie chyba nikomu nie przeszkdzalo.. ale on byl slodki.. xD
Szank powiedział
3.05.2007 @ 20:34:23
@ Kociak :
To dosc proste: jak faceci sie niapija, to robia sie smielsi.Jak dziewczyny sie napija to pozwalaja sie macac.(Pomijam oczwiscie fakt ze niektore daja nawet na trzezwo, ale nie wnikajmy w szczegoly).Powstaje wiec idealna atmosfera do tanca.Ot, cala tajemnica.
A impreza nie polega tylko na tanczeniu.Zreszta naprzyklad ja nie musze nic pic zeby skoczyc w pogo ( tyż taniec
, i to jeszcze jaki ! ).Zreszta jak juz mam skakac to wole nic nie pic :/.To sie zawsze zle konczy…