Deja Vu

26.04.2007 at 22:57:44 (My Life)

Zwariowany dzień dzisiaj. Rano były ćwiczenia z analizy… Ponieważ Kociak stwierdziła, że może być sprawdzian z polskiego, nie poszła do szkoły… Miałem więc przyjechać wcześnie, mieliśmy popcorn zrobić (obiecywała, że tym razem nie będzie spalony) i obejrzeć wspomniane Deja Vu. Ale oczywiście, okazało się, że matka jedzie z klasą do kina, że jej nie będzie w domu, więc ja muszę być o 15, żeby siostrę wpuścić. Do tego miałem z nią pojechać na angielski :/

Zanim wypaliłem DVD z paroma filmami (Deja Vu, 300, Hard Candy), zrobiła się 12:45… Do Kociaka dotarłem koło 13:10, więc sobie tylko posiedzieliśmy i pogadaliśmy, po czym wybyłem po siostrę. W zasadzie w ostatniej chwili, bo Kasia już pod blokiem czekała. Na angielski wyjechaliśmy już w odpowiednim momencie =] żeby się nie nudzić w czasie, gdy mała się edukowała (w końcu to całe 45 minut!), skombinowałem sobie Kociaka =] Podziwiam ją, że chciało jej się wyjść tak wcześnie (angielski sis zaczyna o 16:10, my wyjechaliśmy jedynką o 15:44, a Kociak szła na piechotę i z domu wyszła o 15:10…). Połaziliśmy sobie razem po okolicy, poczekaliśmy, aż angielski się skończy i Kociak została odprowadzona na przystanek dziewiątki na Rondzie Czyżyńskim. My z siostrą poszliśmy na jedynkę (udało nam się wsiąść do dokładnie tego samego wagonu (sprawdzaliśmy numery) co w drodze na angielski =]). Ponieważ w domu byli już rodzice, w zasadzie z opieki nad siostrą zostałem zwolniony…

… Dlatego znowu pojechałem do Kociaka =] LoL. Byłem trochę po 18-nastej… Kociak więc wzięła się do robienia popcornu (jak dla mnie to znowu on taki czarnawy wyszedł… Ale dobra, nie czepiam się), potem poszliśmy oglądać film… Akurat skończył się tuż przed 21, więc szybko pobiegłem na tramwaj… Całkiem nieźle się u Kociaka filmy ogląda (bo wygodne łóżko), nawet mimo zaledwie 15” LCD…

Napisz komentarz