Piątek trzynastego…
Zaczynam być przesądny. Niestety, dzisiejszy dzień nie okazał się dla mnie zbyt łaskawy. Najpierw dowiedziałem się, że wyniki z fotokomórki należało pomnożyć przez 0,05… Super. Teraz to się nie dziwię, że Świętemu wyszły wyniki typu 3,35, a nam – 67. Zrezygnowany, pojechałem do domu, olewając ćwiczenia… Ostatecznie to bez różnicy – jeżeli jakimś cudem zostanę na uczelni, jedna nieobecność niczego nie zmieni… Jeżeli wylecę, to nie będę się w ogóle fizyką przejmował.
Pojechałem więc, przebrałem się… Po drodze zjadłem też obiad. Potem wróciłem, by przeżyć tę cudowną chwilę zwaną egzaminem. Niestety, ten był z Kozakiem, więc nie było fajnie :/ Jeszcze się na mnie uwzięto, zabrano mi nawet kalkulator! Do teraz nie wiem dlaczego… Grunt, że zamiast pytania o metrykę było głupie o granicy… Przez co jestem jedno zadanie w plecy :/ Ogólnie, jeżeli nie będzie tego sprawdzać kochana doktor to ja się mogę pożegnać z myślą, że dostanę chociaż 3.0. I niby na ustny w poniedziałek idę, tyle, że bez zaliczenia z pisemnego to ja usłyszę tam, że przykro wszystkim, ale nie dostanę zaliczenia również z ustnego. Echhh….
Dobrze chociaż, że noga i ręka mają się coraz lepiej. Dzisiaj po analizie chodziłem już w miarę normalnie, a w chwili obecnej boli jeszcze mniej. Przynajmniej jeden pozytywny aspekt dnia dzisiejszego…
Poza tym, pomyślałem sobie, że jeżeli mnie wyrzucą z uczelni, to może poświęcę się przez chwilę przynajmniej jakiemuś ciekawemu serwisowi z e-bookami – bo sam mam takich trochę, z chęcią mogę się podzielić… A temat zawsze mnie interesował – jeżeli gdzieś można by było dostać e-book readera jakiegoś, albo palma, tylko tanio, pewnie długo bym się nie wahał. Uwielbiam czytać, a na nowe książki raczej mnie nie stać niestety – tu wydatek byłby jednorazowy, oferta większa, mógłbym zawsze mieć jakąś książkę do czytania… Nie wspominając o innych zaletach typu wyszukiwanie, noszenie ze sobą całego księgozbioru, możliwość czytania przy małej ilości światła, niezależności od bibliotek, zakładkach… Ebooki to naprawdę świetna sprawa. Dlatego też pomysł na serwis, w sumie w oparciu o troszkę inną niż zwyczajowa filozofii… Pożyjem uwidzim…