Rozczarowania dnia dzisiejszego…
Ale dzień :/ Pełen rozczarowań. Najpierw jedno CD-RW dla szanka było puste… Czyli dodatkowe 8 minut 45 sekund palenia jutro. Byle bym nie zapomniał, a będzie dobrze. Rozczarowanie numero secundo: nie było dzisiaj wykładu z AIDS, więc po prostu posiedzieliśmy na korytarzy z szankiem (bo tam było gniazdko) i nie można było nawet powiedzieć, że zwialiśmy z jakiegoś wykładu. Trzecia sprawa – komentarz Casa… To mnie szczególnie dobiło, bo bardzo chciałem się z nim spotkać… Cas, jak tylko będziesz miał okazję być u nas, w Krakowie, daj mi proszę znać wcześniej! Posiedzimy w jakiejś knajpie, pogadamy i w ogóle… Nie zapomnij!
Czwarta rzecz, tak, żeby mnie już totalnie dobić: Kociak, nie dość, że mnie do babci zawlókł, gdzie próbowano we mnie wmusić ciasto i herbatę (ha, silna wola Władcy Mroku nie ugieła się przed byle babcią! Nawet docinki o tym, że ’studenci mają zawsze apetyt’ albo że po mnie widać, że ja dużo nie jem mnie nie ruszyły), to potem mi bajki czytała. No nie ==’ I to jeszcze takie ‘Achhhhh, ale romantyczne’ i przeuczuciowione. Jeszcze ta jedna, z tonącą wyspą była ok (może dlatego, że były fajne statki?), ale reszta… Mein Gott. Wszystko się na mnie uwzięło…
No, ale ten dzień dobiega końca, więc może jutro będzie lepiej… Dobra, wiem, że się oszukuję, ale tak trzeba. Jest nowa notka na blogu Oli, warto przeczytać (choćby i dla “blond cipki” =]). A oprócz tego…? Jutro mam wolne, więc będę u siebie na wydziale ok. 13:00-14:00, więc jeżeli ktoś ma do mnie jakieś sprawy, można mnie wtedy szukać…
Nikt nic nie pisze… :(
Ostatnimi czasy nikt nic nie chce na blogu napisać
Cas ostatnią notkę walnął 4 marca, Ola trzy dni temu, Kociak dwa… Ale regularności za grosz
A szkoda, bo przez to nie ma co czytać i jakoś tak nudno się robi…
Powoli zaczynam pisać tę nową bazę danych na JiTP. Na razie stworzyłem tablicę struktur, mam nadzieję, że będzie działać. Szczególnie, że ja za bardzo tego nie widzę :/ Pasowałoby także poprawić część błędów związanych z wprowadzaniem danych – facet potrafi stanąć i przytrzymać przez parenaście sekund jakąś literkę… Zabija większość baz. Nie ma to jak nauka wywalania programów =]
Co do pozycjonowania: zaczyna się zabawa. Odnotowałem wejścia z Google przy takich hasłach: ‘zła liczba w dev c++‘, ‘lesbi‘, ‘lesbi friends‘, ‘kociak‘, ‘c++ nww‘, ‘jelonek89‘, ‘l.e.s.b.i.‘ =] Oczywiście, lesbi zaliczyło już w sumie 5 klików dzisiaj i wczoraj =] Może wypadałoby w nagrodę jakąś ładną galerię les wrzucić? Będę musiał nad tym pomyśleć, w końcu po to internauci tu wpadają… Algorytm NWW, jeżeli ktoś go w C++ szuka, jest na Wikipedii: NWW na Wiki. Co do Kociaka, proszę bardzo, oto Kociak (a w zasadzie podstrona na moim blogu o niej, wraz ze zdjęciami – zapraszam do oglądania; a także karaoke – zapraszam do słuchania). jelonek89 to oczywiście jej nick, którego używa m.in. na swoim blogu.
A tak w ogóle, w piątek Cas ma przyjechać. Mam nadzieję, że nie zapomni i da mi znać, to się spotkamy…
Leń jestem =]
Nie chce mi się poprzedniej notki edytować, więc piszę w nowej =]
W dniu wczorajszym, żeby dostać +1 do obecności na WFie, kazano nam iść taśmę trzymać podczas biegu PK – a dokładnie XXXI Biegu Kościuszkowskiego. Oto jak wygląda moje potwierdzenie obecności:
![Potwierdzenie mojej obecności =]](http://img248.imageshack.us/img248/8519/2007032517yb8.jpg)
Ogólnie, na miejscu pojawiłem się razem z Mirkiem (którego spotkałem pod Pocztą Główną w 75) około 11:10. Z 5-10 minut później rozdano nam sprytne naklejki z tekstem Obsługa techniczna, które poprzyklejaliśmy sobie do kurtek. Dzięki temu wyglądaliśmy profesjonalniej =]
Później, około 11:40, zostały rozciągnięte dwie taśmy wzdłuż ulicy Floriańskiej, od Bramy aż do… Tak naprawdę nie wiem, bo nie dotarłem do końca, ale pewnie dociągneli do końca Floriańskiej. Wszystko miało na celu oczyszczenie ulicy z przechodniów, żeby biegacze mogli sobie spokojnie biec =] Oczywiście, co chwila podchodził ktoś do nas i pytał co tu będzię. Chłopaki planowali powiedzieć, że prezydent będzie jechał, ale ostatecznie chyba nikogo nie wkręcono (a szkoda).
Koło 12:02 nasi dzielni sportowcy (LoL) dotarli na miejsce, więc podnieśliśmy taśmy, a oni sobie biegli. Całość przebiegła koło nas w 3, może 5 minut, i było po sprawie. Jeszcze przejechała ‘karteka z dziekanem’, jak to wyraził się pan, który to nadzorował (oczywiście, najpierw jechała karteka, a potem, w swoim aucie, dziekan) i zwijaliśmy taśmę.
Szkoda, że musieliśmy wymienić naklejki Obsługa techniczna na te potwierdzenia. Naklejki były lepsze!
Galeria moich fotek znajduje się tutaj. Zapraszam do oglądania.
Na koniec jeszcze przypomniał mi się SMS od szanka (który stał ode mnie z 5-7 metrów wtedy
): ‘Mori stoi pod latarnią’ =] A jakże, gdzie miałem stać ja, biedny student, który chce sobie kupować obwarzanki?!
Jestem wykończony…
Jest późno i jestem wykończony. Długi dziś dzień był… Najgorsze jest to, że bazy na JiTP nie ruszyłem jeszcze, a wypadałoby. Cóż, może jutro… A wykończony mam prawo być, ponad godzinę pracowałem, pytajcie Kociaka =]
Czuję, że powinienem posiedzieć teraz dłuuuugo i walnąć jakiś opis z biegu PK, gdzie występowałem jako ‘Obsługa techniczna’ =] Ownuję =] Niestety, nie chce mi się
Może jutro zedytuję tę notkę albo napiszę nową – może dojdą zdjęcia, niech tylko akumulatorki mi się naładują…
Na koniec pewne pojęcie (definicja z Wikipedii, nie miałem czasu szukać czegoś lepszego). Dedykowane Kociakowi =]
Hiperwentylacja
Hiperwentylacja – zwiększona wentylacja płuc:
- Znaczenie 1: Stan, w trakcie którego zwiększona ilość powietrza wnika do pęcherzyków płucnych (pobudzona wentylacja pęcherzykowa), powodując zmniejszenie pCO2 (hipokapnia) i prowadząc do rozwoju zasadowicy (alkalozy) oddechowej.
- Znaczenie 2 : Nieprawidłowy, przyspieszony lub pogłębiony oddech często stosowany jako badanie w kierunku padaczki.Etiologia
Hiperwentylacja może zostać wywołana przez:
1. działanie wzmożonych bodźców nerwowych (np. działanie zimna, stres psychologiczny, nerwica)
2. działanie toksyn lub alergenów na układ oddechowy (astma atopowa, zatrucia wziewne)
3. zmiany zwyrodnieniowe ośrodkowego układu nerwowego
4. hipoksjęMożliwe jest również mechaniczne spowodowanie hiperwentylacji, także w sposób zamierzony przez chorego.
Objawy
Obraz symptomatologiczny zależny jest od stopnia nasilenia hiperwentylacji.
Recenzja “Labiryntu Fauna” Guillermo del Toro
No, czas na pierwszą na tym blogu recenzję filmu. Najwyższy czas, zważywszy na to, że filmy oglądać lubię, aczkolwiek nigdy jakimś dobrym krytykiem nie byłem…
Tym, co zaskoczyło mnie już na samym początku, jest fakt, że film nie jest amerykański. Może to naiwne, ale większość filmów jest robiona w Hollywood, albo przynajmniej ma angielską ścieżkę dźwiękową. Tymczasem film, który widziałem jako “Pan’s Labyrinth”, okazuje się być “El Laberinto del Fauno” – filmem hiszpańskim. Wydaje mi się, że daje się to odczuć przez cały czas trwania obrazu. I nie wynika to tylko ze ścieżki dźwiękowej – reżyser zupełnie inaczej podchodzi do świata, do postaci… Pojawia się dużo więcej brutalności niż w filmach amerykańskich, ale ta brutalność, mimo, że odrzuca w pewnych momentach, wydaje się pasować do filmu.
Gdy załączałem film, oczekiwałem czegoś w konwencji fantasy. Tymczasem mamy do czynienia z filmem o wojnie, o cierpieniu małej dziewczynki, o świecie marzeń… Ale uprzedzam – to nie “Narnia”, tutaj nic nie jest takie różowe. Świat nie jest pełen dobrych uczuć, nie ma rzeszy altruistów. Nie przepełnia też wszystkiego magia, która dawałaby cudowne rozwiązanie każdego problemu.
Podsumowując, film jest, przynajmniej dla mnie, dość oryginalny i inny, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Należy jednak pamiętać, że niektóre sceny są naprawdę brutalne – ot, choćby zaszywanie sobie rozciętej części twarzy przez kapitana igłą lub też moment, gdy morduje człowieka udrzejąc go po twarzy butelką. Jeżeli więc ktoś szuka po prostu kolejnej “Narnii”, powinien ten film omijać szerokim łukiem. To NIE JEST film fantasy, a przynajmniej nie jest to film fantasy w takim sensie, w jakim odbiera to pojęcię większość ludzi – cukierkową opowieścią z magią i elfami.