I have a dream…

31.03.2007 at 06:57:53 (My Life)

Miałem dziś sen… Śniłem, że… Nie, no dobrze, na Martina Lutera Kinga Juniora nie będę próbował stylizować notki. Poza tym, wcale nie śniłem o równości czarnych… Jednakże i ja chcę się snem podzielić – możnaby więc mnie w jakiś sposób do Martina Lutera Kinga Jr. porównywać =]

W każdym bądź razie… Mamy się dzisiaj z Kociakiem spotkać dwa razy – najpierw idziemy na Tomex (no dobra, ona idzie, ja tylko z nią), potem wpadam do niej. Co to ma wspólnego z moim snem? Już tłumaczę =] Otóż mnie się śniło, że ja jakoś te godziny spotkania (12 i 15) przegapiłem. Nie wiem już co robiłem – grałem, spałem, whatever. Grunt, że przegapiłem i zorientowałem się dopiero o 17… LoL, dokładnie godzinę zapamiętałem =]

OMG, wydaje mi się to strasznie dziwne… Tyle razy się już z Kociakiem spotkaliśmy, a ja mam sen, że się spóźnię. Normalnie jakbym pierwszy raz szedł się spotkać (a wtedy przecież nie miałem żadnego snu) :/ A zatem – ktoś zaoferuje jakieś wytłumaczenie tego snu? Z góry dziękuję =]

Bezpośredni odnośnik 8 komentarzy