Świat jest pełen niespodzianek…
Obudziłem się rano i pełen wiary w sens życia podniosłem rolety. To był drugi błąd w tym dniu (pierwszym był sam akt wstawania). Cóż bowiem ukazało się mym pięknym niebieskim oczom? Śnieg. Tak, ŚNIEG! Niech mi ktoś to wytłumaczy… Mamy wiosnę, a za oknem śnieg? Coś tu nie gra…
Potem były ćwiczenia z analizy… No, ostatecznie nasza pani doktor jest miłym człowiekiem, więc nie było źle, mimo, że pochodne kręcone wcale mnie nie kręcą! Ale i tak znowu we wtorek na wykładzie usłyszę, że na pochodne cząstkowe mówi się kręcone, i że obie nazwy są poprawne. I że tak naprawdę się na to mówi! I znowu pewna osoba odkryje przed nami ten wielce interesujący sekret
Poza tym, ponieważ postanowiłem, że nie mogę być gorszy od głupiego świata, postanowiłem Kociakowi zrobić niespodziankę i po nią przyszedłem. Chociaż trzeba przyznać, że przez moment zwątpiłem, czy na pewno kończy o tej godzinie, czy też wyszła wcześniej… Ale jakoś się udało. Poszliśmy pooglądać Szkieleta (i zacząłem żałować, że nie wziąłem aparatu…), a potem trochę się jeszcze przeszliśmy… Ogólnie było miło, zwłaszcza, że nie padało (o, i nie sypało też śniegiem, co trzeba odnotować, ostatecznie to polska wiosna…).
A tak w ogóle, ta notka to jest cheatowana, została napisana dzień później, tylko ja datę podkręciłem. Ha, a na Onecie tak nie możecie!